• 1815. Lot Orła

Symbol: 6594259834
63.00
szt. Do przechowalni
Wysyłka w ciągu 24h
Cena dostawy 9
Odbiór osobisty 0
Odbiór w punkcie Poczta Polska 6
Poczta Polska Pocztex 48 9
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 12
Poczta Polska Pocztex 48 16
Dostępność 2 szt.
ISBN 978-83-7889-389-9
Zostaw telefon

1815. Lot Orła

 

 

Autor: Henry Houssaye

Rok wydania: 2015

Ilość stron: 416

Oprawa: twarda

Format: 17,0 cm x 24,0 cm

 

Monarchowie, wodzowie i ministrowie to nie jedyne postacie historyczne. Swoją rolę mieli do odegrania także lud i armia. Obok dworu i senatu znajduje się plac miejski, zaś kwaterę główną otacza obóz. W niniejszej książce, opisującej nie tyle rozdział z życia cesarza, co raczej historię Francji w tym tragicznym czasie, staraliśmy się odmalować uczucia Francuzów w 1815 roku i zaznaczyć ich wpływ na wydarzenia. Na pierwszym planie pozostają rzecz jasna Napoleon, Ludwik XVIII, Talleyrand, Fouché, Ney, Davout, Carnot, jednak zaraz za nimi widzimy chłopów, mieszczan, rzemieślników, żołnierzy. Podobnie jak w greckim teatrze u boku Ajaksa i Agamemnona występuje chór starców i wojowników.
Aby uniknąć wydawania jakiejkolwiek opinii a priori, przed rozpoczęciem pracy podjęliśmy niezbyt trudny wysiłek zapomnienia o wszystkim, co wiedzieliśmy na temat Restauracji i Stu Dni. W magazynach rozmaitych archiwów zabraliśmy się za studiowanie tej karty historii Francji, jak gdyby była nam ona równie obca, co kronika chińskich cesarzy. Na naszych oczach z wystrzępionych i pożółkłych dokumentów, z których część, pisana na polu bitwy, zdaje się wciąż wydzielać upajającą woń dymu i prochu, wyłaniały się ludzkie postaci i wydarzenia. Pod wpływem tak bezpośredniego wrażenia nasza opinia formowała się każdego dnia na nowo, po wielokroć zmieniała się, aż wreszcie przybrała ostateczną formę, utrwaloną dzięki mnogości dokumentów, a także zgodności różnorodnych świadectw.
Staraliśmy się wyrazić myśli i pasje tamtej burzliwej epoki, używając ówczesnego języka. Kiedy nazywamy muszkieterów żołnierzami z przedpokoju, Wandejczyków łotrami, a księży klechami, mówimy językiem oficerów na półżołdzie oraz robotników z nabrzeża de Gesvres. Gdy nazywamy Napoleona uzurpatorem lub awanturnikiem z Korsyki, marszałków cesarstwa obdartusami, a członków Konwentu Narodowego mordercami, wyrażamy się jak przyjaciele hrabiego Artois. Podobnie odtworzyliśmy, z całym ich okrucieństwem, krwawe przemowy bonapartystów przeciwko szlachcie oraz potworne groźby represji padające w Gandawie i Londynie z ust emigrantów. Zadaniem historyka jest nie tylko opowiedzieć o wydarzeniach, ale i - wedle słów Saint-Marc-Girardina - na nowo rozpalić wygasłe pasje.

Nie ma jeszcze komentarzy ani ocen dla tego produktu.
Podpis
E-mail
Zadaj pytanie